Menu Zamknij

Dyskryminacja i społeczne wymagania wobec płci


Dyskryminacja i społeczne wymagania wobec płci

Zaczęliśmy badać cząstki elementarne, a nasze sondy już dawno opuściły Układ Słoneczny. Jesteśmy gatunkiem globalnym i możemy w ułamek sekundy skontaktować się z kimś po drugiej stronie planety. W najbliższych dekadach komputery kwantowe prawdopodobnie rozwiążą najważniejsze z naszych problemów i być może na zawsze pokonamy wiele chorób i zaburzeń. Jesteśmy cudem, najbardziej zaawansowaną formą życia ze znanych nam we Wszechświecie. Aż dziw bierze, że przy całym tym postępie, wciąż ograniczają nas przyziemne stereotypy dotyczące płci oraz dyskryminacja, oczekiwania i wymagania z nią związane.

W pierwszej połowie XXI wieku przerażająca ilość homo sapiens nadal pragnie dyktować innym przedstawicielom swojego gatunku, jak i kogo należy kochać, co robić ze swoim ciałem i jak się zachowywać w zależności od tego, czy między nogami coś dynda. Dzisiaj przyjrzymy się najbardziej krzywdzącym i archaicznym z takich „pomysłów na kogoś”. Mamy nadzieję, iż udowodni Wam to, że warto aktywnie działać przeciwko takiemu zachowaniu. Obie części zostały przygotowane przez redaktorów różnej płci.

Na koniec wstępu pragniemy dodać, że wiele fragmentów odnosi się do średniej lub większości. Dla wygody czytania nie będziemy tego powtarzać co drugie zdanie. Mamy świadomość, że „nie każdy taki jest” 🙂


CZĘŚĆ PIERWSZA: KOBIETY


Dyskryminacja i wymagania wobec kobiet

Jako kobiety, jesteśmy z tematem dyskryminacji o wiele bardziej zaznajomione i świadome, niż mężczyźni. Szczególnie ostatnie dwa lata dały nam do zrozumienia, że jest jeszcze sporo rzeczy, o które powinnyśmy walczyć. Choć można mówić dużo o różnicach ekonomicznych, dziś skupmy się  na tych kulturowych i obyczajowych. Utrwalony w głowach większości ludzi wizerunek typowej kobiety i „tego, co ma w głowie” oraz „tego, co powinna mieć” to źródło niezliczonej ilości problemów.

Kobieta nie powinna być głośna, używać wulgaryzmów, obnosić się ze swoimi sukcesami, mówić o sobie w superlatywach i rozwijać kariery. Zamiast tego powinna być skromna, delikatna, wrażliwa i przede wszystkim – o zgrozo!  – szanować się. To tylko puste frazesy, czyjś wymysł, nic więcej. Pamiętajmy jedynie o tym, że „Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” (Alexis de Tocqueville). Do tego momentu każdy powinien móc być sobą. Niestety to wszystko to dopiero wierzchołek góry lodowej…


Stosunki płciowe, molestowanie i ignorancja społeczeństwa

Nie można pominąć oczywiście samego podejścia do stosunków płciowych i tego, jakie powinnyśmy być w tych sprawach. Wszechobecne i przytłaczające podwójne standardy to zmora naszej cywilizacji. Mężczyzna może chwalić się częstotliwością i różnorodnością seksu, podczas, gdy kobieta w podobnej sytuacji byłaby powszechnie uważana za „szmatę”. Nie chodzi tu jedynie o samo chwalenie się, bo takie osądy padają również przez plotki, kłamstwa i niedomówienia. Wszyscy chyba znamy analogię klucza i zamka, prawda? Prawdziwym koszmarem jest bagatelizowanie gwałtu i tzw. złego dotyku, nieakceptowanie słowa „nie” i społeczne przymykanie oka na tego typu problemy.

Wypadałoby dokładniej o tym opowiedzieć, przedstawić stojące za tym mechanizmy, przytoczyć organizacje wychodzące temu naprzeciw oraz wyjaśnić, co możemy zrobić, aby temu przeciwdziałać. To niestety byłoby jednak o wiele bardziej obszerne, niż cały dzisiejszy wpis. Mamy świadomość, że dla wielu z Was ten temat jest bardzo istotny i właśnie dlatego nie chcemy potraktować tych spraw po macoszemu.

Z tego powodu niedługo poruszymy te kwestie w osobnym poście. Liczymy również na Wasze zaangażowanie w tej sprawie – na samym dole artykułu znajdziecie link do facebookowej grupy, gdzie możemy wspólnie do tego przysiąść!


Ubiór i wygląd „prawdziwej” kobiety

Obecnie dziewczyny od najmłodszych lat odwalają kawał czasochłonnej i często zupełnie bezużytecznej roboty nad własnym ciałem, by móc je bez stresu lub wstydu odsłonić latem. Oczywiście w dbaniu o siebie nie ma nic złego – patologia pojawia się wtedy, gdy pośrednio wymaga tego od nas społeczeństwo. Użyłam tu określenia „pośrednio”, gdyż nie jest to oczywiście jawny przymus. Robimy to, by podobać się innym, nie wzbudzać kontrowersji, nie słyszeć krytyki… Bo tak robią wszyscy. Trzeba jednak przyznać, że nie zawsze nam się chce, nie zawsze mamy na to czas i siłę.

Świadome nie wykonywanie tych czynności wzbudza silne emocje i często postrzegane jest jako brak higieny, a nawet coś obrzydliwego. Ideały piękna, usilnie wpajane nam od najmłodszych lat we wszystkich rodzajach mediów są wykorzystywane jako mechanizm zawstydzania nas. Jakiekolwiek choroby, trądzik, czy blizny po nim, cellulit, rozstępy itd., godzą w poczucie estetyki wszystkich dookoła. Trzeba je za wszelką cenę zakamuflować, a przynajmniej tak uważają smutni ludzie w garniturach, którzy na podstawie analizy rynku chcą serwować nam uzależniające shoty dopaminowe. 

Jeśli jest mi gorąco, zakładam krótkie spodenki i koszulkę z dużym dekoltem. Nie chcę się pocić i czuć niekomfortowo – to normalne ludzkie zachowanie. W mniemaniu wielu osób oznacza to świadome kuszenie samców i prowokowanie ich swoim wyglądem. Jeszcze inni ludzie dadzą mi do zrozumienia, że ubieram się jak dziwka, że kobiecie tak nie wypada, lub że jestem grzesznicą. Najgorzej mają tutaj kobiety z nadwagą lub otyłością – o takich się często mówi, że w ogóle nie powinny mieć prawa się tak ubierać i „obrzydzać otoczenia”.

Pozytywną tendencją jest jednak pojawianie się coraz większej ilości kont społecznościowych o treści z zakresu body positive, w których normalizuje się te kwestie. Walka trwa od wielu dekad i cieszę się, że nie dajemy za wygraną. Życzę jak największych sukcesów takim inicjatywom!


Kobieta i macierzyństwo

Jednym z najgorszych mitów dotyczących kobiet jest wieczna i niezbywalna chęć posiadania potomstwa oraz tzw. instynkt macierzyński. Jeśli już druga osoba (najczęściej mężczyzna) nie uważa w ten sposób, to bardzo często po prostu uważa, że kobiety „od tego są i tym się powinny zajmować”.

Zacznijmy od tego, iż nie każda z nas chce mieć dziecko i nie każda z nas się nadaje do bycia matką. Jest to osobista i przemyślana decyzja każdej kobiety, dlatego krytyka odnośnie tego tematu jest bardzo nie na miejscu. Instynkt macierzyński z biologicznego punktu widzenia jest wynikiem działania hormonów i neuroprzekaźników (głównie dopaminy i oksytocyny w jądrach podstawnych). Ogromny wystrzał tych transmiterów następuje w momencie porodu i oderwania się łożyska. Wynika z tego, iż instynkt macierzyński powinien dotyczyć jedynie kobiet, prawda? Okazuje się, że nie do końca. Podobny „wystrzał” tych cząsteczek zaobserwowano m.in. u ojców biorących po raz pierwszy na ręce swoje potomstwo i przytulających je do piersi, a nawet u sporej części adopcyjnych rodziców.

Kolejną kwestią są czynności pielęgnacyjne wykonywane wokół dziecka i rozpoznawanie jego sygnałów. Są one rzekomo oczywistością dla matek – nic bardziej mylnego! Zrozumienie i prawidłowa interpretacja sygnałów dziecka są wyuczone i pojąć je w równym stopniu może zarówno matka, jak i ojciec. Główny czynnik powodujący różnicę w umiejętnościach to czas spędzony z dzieckiem (im wcześniej i dłużej, tym lepiej).

Sposób traktowania kobiet ze względu na możliwe macierzyństwo w przestrzeni biznesowej również odbiega od standardów. Niejednokrotnie można spotkać się z dyskryminacją ich na płaszczyźnie finansowej w porównaniu do mężczyzn na tym samym stanowisku, jak i z tym samym doświadczeniem. Nie można zapomnieć w tym miejscu również o ojcach, którzy są w efekcie tego poszkodowani na płaszczyźnie świadczeń przyznawanych na dziecko.


CZĘŚĆ DRUGA: MĘŻCZYŹNI


Homogeniczność środowisk i powolne wykluczenie  

Niezależnie od tego, czy mówimy o o szkole, pracy, czy „podwórku”, samce mają zwyczaj tworzenia grup i wyrażania niechęci do osób spoza nich. Ciężko jest wspólnie egzystować w jednym środowisku bez przynależności do takiej grupy, jednak samo bycie jej członkiem to sporo wyrzeczeń i problemów.

Bardzo istotne jest tutaj to, o czym samce zazwyczaj rozmawiają. Piłka nożna, motoryzacja, gry wideo, dyskusje o polityce i ekonomii bez fundamentalnej wiedzy, narzekanie na pracę/szkołę/szefa, krytyka i niezrozumienie wobec osób chorych, odmiennych, LGBTQ+, o innych poglądach i wyznaniu. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak powtarzanie po stokroć tych samych głupich tekstów i wzajemne wtórowanie sobie oraz uprzedmiotowienie kobiet. Przebywając w takim środowisku, trzeba niejako zaakceptować lub przemilczeć stanowisko, że w życiu to trzeba „ruchać” oraz że jest to synonimem sukcesu.

Kiedy w środowisku pojawia się nowy samiec, którego nie interesują takie tematy i stereotypowe życie, powoli zostaje on wykluczony z grupy. Dążenie ku temu jest obecne u obu stron, gdyż jednostka nie czuje się z danym towarzystwem komfortowo, a towarzystwo uważa jednostkę za „odmieńca”. Choć sama odrębność od grupy nie wydaje się aż tak problematyczna i przychodzi naturalnie, kłopoty zaczynają się później. Na tym etapie jest już bowiem bardzo blisko do plotkowania, podkładania sobie kłód pod nogi, wymuszonej i udawanej uprzejmości, przykrej atmosfery, a nawet dalej idącej agresji. Z takiego głupiego, choć nieuniknionego powodu, część samców staje się wyrzutkami, a zwykła prośba o pomoc lub pytanie staje się okazją do zaczepek i prowokacji.


Dyskryminacja i oczekiwania wobec samców

Nie chcę tutaj mówić, która płeć ma gorzej, lecz jedynie zwrócić uwagę na pewien fakt. Kobietom jest łatwiej mówić o problemach związanych z dyskryminacją płciową i wymaganiach wynikłych z powodu posiadania macicy. Od mężczyzny oczekuje się, że będzie twardy, będzie wszystko znosić i nie da po sobie poznać, że coś go porusza lub przytłacza. Nie jest to więc jedynie problem sam w sobie, ale też przeszkoda w zwalczaniu tej sytuacji. Czy naprawdę sam fakt posiadania między nogami zwisającego kawałka mięsa jest powodem, aby danemu człowiekowi narzucać to wszystko..?

Jeden z pierwszych artykułów na naszej stronie opowiadał o samobójstwach wśród mężczyznsamobójstwach wśród mężczyzn. W zależności od kraju, wśród tej płci zjawisko to występuje od dwóch do nawet ośmiu razy częściej, niż u kobiet.  Zarówno samiec i środowisko mają wytworzony przez media i otoczenie wizerunek idealnego faceta i tego, jakim człowiekiem należy być. Można by tu napisać naprawdę sporo rzeczy – o wyglądzie, charakterze, wytrzymałości, pracy i zarobkach, długości włosów, budowie ciała i tak dalej. Wszyscy wiemy, jak wg kolektywnego umysłu powinien wyglądać „prawdziwy mężczyzna”.  Oczywiście czynniki te nie są jedynym powodem odbierania sobie życia przez mężczyzn, jednak na pewno mają tu ogromny wpływ.

Wydaje mi się, że M. wystarczająco dobrze wyjaśniła na swoich przykładach, jak bardzo krzywdzące i szkodliwe jest takie podejście. Mechanizm działania stereotypów i wymagań jest w gruncie rzeczy bardzo podobny, prawie identyczny. Mówiąc wprost, większościowo narzucamy innym ludziom jak mają żyć, wyglądać, kogo kochać i w co wierzyć. Nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek, a styl życia „tych drugich” nie ma żadnego wpływu na życie opresyjnych, narzekających jednostek. Nie szkodzą one innym w najmniejszym stopniu – chyba, że naruszając wypaczone poczucie „estetyki”.


Nienawiść jako rozrywka..?

Wychodzi na to, że wpajamy innym osobom te wszystkie rzeczy…  BO TAK! Bo tak nas wychowano, a my nie nauczyliśmy się krytycznego myślenia i nie potrafimy tego kwestionować. Nawet jeśli czasem potrafimy, to i tak tego nie robimy. Łakniemy przecież tej dopaminy, którą daje nam krytykowanie słabszych i przynależność do grupy, do „tych lepszych”. Odbieram to jako skrajne zezwierzęcenie, wręcz skurwysyństwo godne naprawdę bolesnych kar. Nie bójmy się używać takich określeń, bo po to właśnie te przekleństwa wymyślono, aby wybrzmiały dokładnie tam, gdzie powinny. Tutaj mógłbym już skończyć, ale pragnę dodać jeszcze najważniejszą rzecz:

Zazwyczaj ciężko jest zauważyć, aby samca takie rzeczy ruszały. Nigdy nie możemy mieć pewności, na ile ktoś sobie z tym radzi, a na ile ten ciężar go miażdży. Osobiście sam byłem wyrzutkiem całe życie i bardzo łatwo przyszło mi te mechanizmy pojąć. Dziś mam mnóstwo zainteresowań, swój projekt, szczerych przyjaciół oraz plany na rozwój. To wszystko pozwoliło mi w pewnym momencie swobodnie dryfować w tym oceanie dyskryminacji, a czasem nawet lubiłem zanurkować i udawać przed środowiskiem, że mnie też to wszystko bawi.

Niestety kiedyś tego wszystkiego nie miałem, a odrzucenie było codziennym piekłem, które przyczyniło się do prób samobójczych. Znałem też osoby, które niestety nie dotrwały lepszych czasów… Uważam więc, że taki artykuł warto było stworzyć choć dla jednego zbłądzonego. Następnym razem zastanowi się dwa razy, zanim zacznie szydzić z drugiego człowieka, bo ten nie pasuje mu do wyśnionego obrazka prawdziwej kobiety lub mężczyzny.


To oczywiście nie jest wszystko…

… bo można by na takie tematy stworzyć dziesięć podobnych felietonów 🙁 Dziś poruszyliśmy jedynie takie, które są najbardziej problematyczne w naszym otoczeniu, w naszej małej, niereprezentatywnej bańce. Nie da się ukryć, że stanowią ogromną przeszkodę w normalnym funkcjonowaniu, jednakże mogliśmy przecież pominąć bardzo istotne kwestie dla ludzi z innych środowisk. Z tego właśnie powodu prosimy Was o komentarze, w których podzielicie się takimi informacjami, a także o uwagi i konstruktywną krytykę. Planujemy za około miesiąc stworzyć drugą część wpisu, która domknie temat i przejdzie do wniosków: co z tym wszystkim robić, jak żyć i jak rozmawiać, aby tych zaślepionych ludzi odwieść od wciskania innym swojego światopoglądu.

Na koniec chcielibyśmy podziękować każdemu z Was za lekturę oraz zaprosić na nowo powstałą grupę na Facebooku – link tutaj. Na grupie będziemy zbierać informacje do kolejnych wpisów, wymieniać się ciekawostkami, badaniami naukowymi, opiniami i teoriami. Póki co, grupa niestety ma niewielu członków i niewiele się tam dzieje. Żeby zaczęła żyć, potrzebujemy większej ilości osób, które naprawdę chcą dyskusji na wysokim poziomie. Nie krępujcie się, zapraszajcie znajomych dyskutantów i ludzi ciekawych świata. Możemy stworzyć naprawdę wspaniałą społeczność!

2 komentarze

  1. kerownik

    Niefajnie. Niby miało być obiektywnie, a tak naprawdę wychodzi, że jednak mężczyźni jak zwykle ciemiężą kobiety. Zwracam szczególną uwagę na opisywanie mężczyzn i kobiet – na tych pierwszych mówisz per samiec, a na drugie – zwyczajnie, po ludzku per kobiety. Połowa z wymienionych sytuacji wynika po prostu z braku wychowania i taktu, dlatego nie nazwałbym tego systemową dyskryminacją. Co do niewiast, archetyp ładnej i nieskazitelnej towarzyszki życia nie wziął się z sufitu. Nie ma zakazu bycia szpetną, wyszczekaną hedonistką, ale niech nikt nie zmusza mężczyzn, by wiązali się z takimi osobami, bo dla nich to są same kłopoty i nieprzyjemności. I vice versa.

    • Rafał Wywrocki

      Oczywiście, że nie jest to systemowa dyskryminacja — tekst o tym nie wspomina ani razu. I nie, nie wychodzi, że mężczyźni jak zwykle ciemiężą kobiety, już ciężko zliczyć ile razy wspominam, że osobnicy obu płci mają problemy i do tych problemów się przykładają. A sformułowanie „samiec”… Eh, artykuł pisałem ze strony męskiej i użyłem tego jako zamiennika, żeby nie pisać wszędzie, że chodzi zarówno o mężczyzn, jak i środowisko nieletnich (chłopcy, młodzież). Przyjaciółka pisała część o kobietach i niezależnie użyła innych sformułowań. Nie ma co się tu doszukiwać czegoś więcej, naprawdę. Już tyle teorii powstało oderwanych od rzeczywistości o jakimś faszystowskim feminizmie z naszej strony, aż głowa mała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *