Menu Zamknij

Jak działa alkohol i co robi Twoim komórkom nerwowym?

W świadomości większości społeczeństwa działanie alkoholu etylowego kończy się na tym, co widać i czuć – upojenie, potem ewentualny kac i zejście oraz potencjalne problemy z narządami wewnętrznymi, np. wątrobą. Dziś rzucę trochę światła na to, czego świadomie zazwyczaj nie wyczuwamy, bowiem działanie etanolu na układ nerwowy ma bardzo szerokie spektrum i tak jak każdy inny narkotyk, wywołuje on zmiany trwające o wiele dłużej niż sama intoksykacja.

Jakiś czas temu pisałem o przekaźnictwie komórkowym, czyli o tym, jak komórki nerwowe komunikują się ze sobą na odległość. Warto zapoznać się z nim w pierwszej kolejności, aby zrozumieć pojęcia obecne w takich artykułach. Po prostu kliknij ten akapit, aby przejść do czytania.

Główne działanie alkoholu na nasz układ nerwowy wynika z jego tendencji do wiązania się z układem GABA/glutaminian. Jak już zapewne wiesz, glutaminian jest głównym neuroprzekaźnikiem aktywującym, a GABA hamującym. Białka receptorowe dla tych dwóch neurotrasmiterów znajdziemy w ponad 3/4 komórek nerwowych. Alkohol etylowy jest bardzo słabą cząsteczką pod kątem aktywności receptorowej, więc badania w tym zakresie są utrudnione.

Z tych samych przyczyn, aby doprowadzić do upojenia alkoholowego, człowiek musi spożyć o wiele większe jego ilości (w gramach), niż przy innych używkach. Dlatego też alkoholicy mogą cierpieć na zapalenia trzustki, marskość wątroby, czy refluksy żołądkowe – potrzeba przyjąć go na tyle dużo, że obciąża to wiele narządów wewnętrznych. Przykładowo takie LSD jest aktywne już przy kilkudziesięciu mikrogramach (milionowych częściach grama), więc taka mała ilość substancji nie może uszkadzać organizmu. Piwo 500ml ma około 18g alkoholu etylowego, a więc masę milion (!) razy większą, niż progowa dawka LSD.

Wróćmy do tematu – co robi alkohol w kontekście białek receptorowych? Przede wszystkim nasila działanie GABA-ergiczne, wzmacniając sygnał hamujący neurony. Do tego dochodzi inhibicja glutaminergiczna poprzez receptory NMDA, czyli osłabienie sygnału aktywującego. W skrócie i na chłopski rozum: etanol w mózgu wzmacnia sygnał hamujący komórki i osłabia sygnał aktywujący. To właśnie jest przyczyną zmian, które obserwujemy w naszym zachowaniu i motoryce. Dlatego też ogromne dawki alkoholu prowadzą do niemożności poruszania się, a w ostateczności i do śpiączki. W gruncie rzeczy mechanizm działania jest podobny do niektórych anestetyków, używanych do znieczulenia ogólnego przed operacją. Różnica jest taka, że dawki „anestetyczne” alkoholu są na tyle szkodliwe, że grożą trwałymi urazami, a nawet śmiercią.

Ponadto, alkohol etylowy wpływa także na niektóre receptory dla acetylocholiny i serotoniny, a jego metabolity również są aktywne, jak np fosfatydyloetanole. Im dalej w las, tym bardziej skomplikowane jest działanie etanolu, np. wpływa on również na kanały wapniowe i potasowe, a także powoduje aktywację neuronów dopaminergicznych związanych z układem nagrody. Dokładniejsze wyjaśnienia dla głodnych wiedzy znajdziecie klikając tutaj.

Nadmierne pobudzanie receptorów komórkowych, prowadzi do zwiększonej ekspresji mRNA odpowiedzialnego za syntezę tychże białek. Organizm w ten sposób próbuje niejako wyrównać ich ilość w stosunku do ligandów, czyli w naszym przypadku kwasu gamma-aminomasłowego (GABA) i alkoholu etylowego. Zwiększona ilość białek receptorowych wymaga większej ilości ligandów, aby wywołać ten sam efekt, te same reakcje komórkowe. Na chłopski rozum: uzależnienie i tolerancja. Chodzi o to, że jeśli zaprzestaniemy przyjmowania kolejnych dawek, to nasz organizm nie będzie w stanie samym endogennym agonistą wysycić tych receptorów – będzie domagać się kolejnych dawek, a także ich stopniowego zwiększania.

Z wymienionych wyżej powodów, spożywanie alkoholu, tak jak każdego innego narkotyku, moduluje nasze zachowanie na co dzień, także w dni trzeźwości. Oczywiście, gdy ktoś 2-3 piwa na weekend lub upija się w gronie znajomych nie częściej niż raz w miesiącu, różnice w responsywności są marginalne i nie ma czym się martwić. Warto jednak wiedzieć, że spożywanie alkoholu nie równa się tylko stanowi upojenia i odczuwalnym kacu. Weźmy pod uwagę, jak zachowują się alkoholicy, którzy piją nawet pół litra dziennie – jak się im trzęsą ręce bez kolejnej dawki, jak ich organizm nie wyrabia z zaspokojeniem potrzeb, które są wynikiem wieloletniego ingerowania w przekaźnictwo komórkowe… Otóż takiego stanu nie osiąga się z dnia na dzień, nie ma żadnego przeskoku po X czasu picia. Picie alkoholu, w mniejszych, czy większych ilościach to zawsze jakiś ruch na osi w stronę stanu, w jakim znajdują się alkoholicy. Tyczy się to każdego narkotyku, nie tylko etanolu. W tym wypadku na co dzień stajemy się bardziej nerwowi, łatwiej się odpalamy, szybciej się stresujemy, bywamy nadpobudliwi i tym podobne – za mało neuroprzekaźnika, za dużo białek receptorowych.

Zatem jeśli ktoś pije jedno piwo na wieczór przez długi czas i mówi, że to nic mu nie robi, to się myli. Zmiany w zachowaniu zawsze są i są niezauważalne i nigdy nie są kojarzone z alkoholem. To coś na zasadzie tego, jak człowiek nie zauważa, iż głupieje lub się zmienia, tylko jego bliscy mogą mu to wytknąć. Zmiany behawioralne zawsze następują, czy tego chcemy, czy nie. Oczywiście to jest prywatna sprawa każdej osoby, czy, ile, gdzie i z kim pije i jak na nią to wpływa. Ten artykuł nie ma służyć moralizacji, nie ma na celu również nakłonić kogoś do zaprzestania picia. Chciałbym jedynie zwiększyć świadomość odnośnie tego, co wszyscy robimy ze swoimi organizmami i jakie to ma skutki. Pijąc piwo wpływamy na nasz własny mikrokosmos i fascynujące jest, jak wiele zjawisk zachodzi w naszym wnętrzu, żeby dać nam to odczucie upicia się i wszystkie  jego zalety i wady. Coś pięknego!

1 komentarz

  1. Pingback:Komórki i mediatory – ważniejsze, niż Ci się wydaje!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *